O braku pewności siebie po indiańsku

 

Indianie nie są pewni siebie. Dziwne? Nienaturalne? Tak. Ludy rdzenne, z którymi się spotkałam nie są pewne siebie, dlaczego? Gdyż nie wiedzą, co to znaczy być pewnym siebie! Nie mają takiego pojęcia, gdyż nie jest im to zwyczajnie do niczego potrzebne. Bo co to znaczy pewność siebie? Skąd się bierze pojęcie braku pewności siebie? I dlaczego ludzie żyjący blisko Natury nigdy o pewności siebie nie słyszeli?

Kiedy obserwowałam Huicholi nie zauważyłam nic, co wskazywałoby, że są albo bardzo pewni siebie albo tej pewności nie mają. Może czasami są wstydliwi, ale kto nazwał to wstydliwością? A może widziana przez nas wstydliwość dla nich jest trzymaniem dystansu i głębokim szacunkiem, by nie wejść w czyjąś przestrzeń? Może nie ma u nich także pojęcia wstydu? Być może czasem są dumni, …ale duma to przecież nie jest pewnosć siebie. U nas duma jest na pograniczu cechy negatywnej, u nich jest to forma szacunku względem przodków, względem wieków hołdowania tradycjom. Jakichkolwiek innych cech by szukać pewności siebie wśród nich nie ma.

Często, gdy wracam do Warszawy i jestem tuż na pograniczu podjęcia decyzji, aby coś zrobić, aby zrobić krok, który przybliży mnie do moich wartości, którymi przecież chcę żyć, chcę się dzielić, wtedy zbywam to stwierdzeniem, ,,ale nie mam pewności siebie…”. I czuję się wtedy bezsilna i malutka. ,,Jak to Ty nie masz pewności siebie?”, pyta wtedy przyjaciółka, a ja bez wstydu potakuję, jakby to było oczywiste. Dlatego właśnie od dziesięciu lat pisałam do szuflady. Zbierałam całe bogactwo materiałów audio, video i fotografii wraz z notesami pełnymi notatek. Dla kogo? Nigdy tego nie wiedziałam. Wiedziałam tylko, że kocham to robić i taka już jestem. Było to nierozerwalne ze mną, częścią mnie. Ale czy kogoś to zainteresuje? Czy kogoś to zmieni? Czy w ogóle dam radę przekazać te skarby w postaci ludzkich historii, wierzeń, ideałów? Czy wystarczy mi na to pewności siebie…?

I wiecie co? I kiedy patrzę na Indian Huicholi te wszystkie pytania nie mają racji bytu. I skoro tak jest, to czy zdobywanie mądrości indiańskich miałoby sens, gdybym tych mądrości nie wprowadzała potem w życie? Dlatego odważyłam się zacząć dzielić, tym co z nimi przeżyłam. Kobiety Huicholów nie zastanawiają się, czy mają pewność siebie, by rozpalić ognisko, by ulepić tortille o wschdzie słońca dla całej rodziny. Mężczyźni Huichole nie myślą o tym, czy wystarczy im pewności siebie, gdy obdzierają ze skóry rytualnego byka lub wysysają z niego krew, aby potem się nią spryskiwać jak katolicy wodą święconą. Szamani Huichole nie zastanawiają się, czy są pewni siebie czy nie, kiedy ogłaszają całej wiosce, że właśnie sprowadzą deszcz. Kiedy ludzie wprowadzają się w trans, by odtańczyć taniec deszczu nie myślą o tym, czy to zadziała, czy nie, oni po prostu to robią, są tym, stają się tym, ten deszcz jest już w nich. I wiecie, co jest najgorsze w tej historii? Że nigdy w życiu nie przeżyłam tak wielkiej ulewy, kiedy namiot spływał mi z glinianego urwiska, a śledzie od namiotu pływały w błocie do kolan i łokci, kiedy starałam się je wyłowić na czworaka, a oni… nadal tańczyli, bo na tyle wiedzieli co robią, że zdążyli się zabezpieczyć przed deszczem. Dla nich to nie jest kwestia wiary, lecz kwestia czynu. Ja na nich patrzyłam, myśląc: ,,o, modlą się o deszcz, ciekawe… Analizowałam co robią, ktrok po kroku, robiłam notatki, wsłuchiwałam się w bęben i ich śpiewy… Ale nie wpadło mi do głowy, by zabezpieczyć się przed deszczem. I to jest moje pojęcie wiary i ich pojęcie wiary. Oni nie zaczęliby tańczyć w sprawie deszczu bez zbezpieczenia się przed nim.

Jeżeli będziecie dalej sledzić kolajne indiańskie posty, będę Wam przedstawiać więcej przykładów tego, czym jest wiara, czym jest czyn i że podział na duszę i ciało jest to bardzo europejski koncept, który oddzielił nas właśnie od wiary, która według Indian się dzieje. Nie opiera się o nasze przekonania, dywagacje, czy dyskusje na jej temat, ona się dzieje fizycznie. Wśród Indian Huicholi wiara to jest czyn – także wiara w siebie. Howgh!

 

You May Also Like